sobota, 21 kwietnia 2012

Rozdział trzeci

  *Oczami Dominiki*
Jejku to już jutro, jutro jedziemy do Londynu.  Nie mogę uwierzyć, Ze to my wygrałyśmy. Zaraz pójdę do Pauliny.
  *Kilka minut pózniej*
-Hej. - wykrzyczałam do Pauliny otwierającej dżwi.
-O siemka nie spodziewałam się ciebie tak wczesnie.
-Wcześnie ?! jest 12 !
-No wiem ale jeszcze spalam i dlatego wczesnie.
-Aha - odpowiedzialam ze zdziwieniem gdyż ona nie spi tak dlugo
- Chodzmy na gore
-To już jutro !! - powiedziałam z radoscia w glosie
-No taak sie ciesze, ale musze sie jeszcze spakowac i pojdziemy na zakupy po poludniu ok ?
-No spoko to najpierw pomoge ci sie spakowac a pozniej na zakupy.
Pakowanie zajelo nam sporo czasu poniewaz wyglupialysmy sie i zartowalysmy. O 3 poszlysmy do galerii.
Kupilusmy duzo ciochow i nie tylko. Przez te wszystkie sklepy stracilysmy poczucie czasu.
-Domi już jest 19.30 - powiedzialam zmeczona.
-Juz ? - zapytala sie ze zdziwieniem Dominika.
-No musimu wracac bo jutro mamy samolot o 7 rano.
-Maskra nie wstane tak wczesnie .
-Co ty to tylko przed 5
-Tylko ?
-Nom dasz rade - zarzartowalam
-Dobra idzmy juz do domu.
-Moze zadzwonie po mame ? Nie chce mi sie isc z tymi zakupami.
-No spoko.
Pietnascie minut pozniej mama Pauliny była już pod galeria.
  *oczami Pauliny*
Wkoncu w domu, musze jeszcze sie spakowac reszte rzeczy wykapac sie i isc spac. Jeszcze jutro bede musiala spakowac rano kosmetyki i prostownice. Moja mama nie była zadowolona, że jedziemy do Anglii same na 4 tygodnie ale cuż, musi się z tym pogodzić, że jej córka już nie jest dzieckiem.
....
Dobra idę spać tylko ustawię sobie budzik na 4.30.
  *dzień następny*
Moja mama musiała mnie obudzić bo ja jak zwykle wyłączylam budzik i bum zaspala.
-Kochanie wstawaj
-Jeszcze 5 minut...
-Nie, juz jest 4.40
-To 3 minuty
-Wstawaj bo nie zdarzysz.
-No już wstaje- jakoś zwleklam sie z lózka
-Już ci naszykowalam kanapki na sniedanie i na droge.
-Mamo nie chce na droge.
-Ale musisz cos wziaść
-No ok ale tylko 1
-2
-Dobra.
-Idz się już szykowac
Poszlam najpierw sie umyc a potem pomalowac. Nie wiedzialam jak sie ubrac. wiec zalorzylam dzinsowe rurki biała bluzke i niebieska marynarke i czarne koturny. Zeszłam na dol na sniadanie nie mialam na nie ochoty ale musialam bo mama juz mnie meczyla zebym zjadla. Nagle zadzwonil mi telefon to Dominika
-Hej gotowa ?
-Hej tak jem wlanie sniadanie.
-Smacznego
-Dzieki za ile bedziesz ?
- No wlasnie dzwonie zeby ci powiedziec ze za 10 minut.\
-No spoko.
- To pa
-Pa.
-Mamo zaraz bedzie Dominika,
-No dobrze to chodz zniesiemy twoje walizki.
-Ok
  *kilka minut pozniej*
Dominika juz jest to ide walizki dac na schody.
-O już jest Domi - powiedzialam do mamy
-TO dobrza a wasze auto ?
-Chyba jedzie... tak to ono
-To bedzie miesiąc bez ciebie coreczko - w oczach mamy pojawily sie lzy
-Mamo to tylko miesiac a nie kilka lat bede dzwonic codziennie
-Dobrze i jak bedzie w hotelu to odrazu zadzwon'
-Okey
-Idz już bo sie bardziej rozkleje
Przytulilam mame i ucalowalam na pozegnanie.
-Bawcie się dobrze !
-Bedziemy :>
Wsiadlysmy do  auta i pojechałyśmy po dziewczyny i na lotnisko.

.................................................................................................................................................
Kolejny rozzdział za nami. Jak wam sie on podoba ? Zostawiajcie jakies komentarze jak możecie bede wdzieczna. To mój numer gg 38202540 gdyby ktos chcial sie czegos dowiedziec :D

3 komentarze:

  1. Ale się cieszę, że jednak prowadzisz tego bloga:) Rozdział świetny i już nie mogę się doczekać, aż dodasz następny:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki :* Następny dodam za pare dni :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mogłam się doczekać twojego powrotu tutaj . A rozdział świetny ;p

    OdpowiedzUsuń